Jeszcze całkiem niedawno nie było łatwo uzyskać kredyt na firmę nie podając celu. Dodatkowo nierzadko był potrzebny biznesplan z podaniem konkretnego celu. Kredyt należało potem rozliczać fakturami dokumentującymi wydatki związane przeznaczeniem. Nie było możliwe zaciągnięcie kredytu lub pożyczki na ustabilizowanie sytuacji finansowej przedsiębiorstwa.

Co się potem wydarzyło

Przede wszystkim szybko wyrosła konkurencja dla banków, czyli niejako monopolistów w udzielaniu kredytów, w postaci pozabankowych firm pożyczkowych. Do 2016 roku pozabankowe firmy pożyczkowe działały trochę „na wariackich papierach”, ponieważ w praktyce nie było nad nimi urzędowego nadzoru.

Dopiero wejście w życie ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym (Dziennik Ustaw 2015 r. poz. 1357 z dnia 5 sierpnia 2015 r.) wyraźnie unormowało funkcjonowanie pozabankowych firm pożyczkowych, wprowadzając jednocześnie konkretny przelicznik decydujący o wysokości opłat, oprocentowaniu i prowizji. Wprowadzono też minimum wkładu finansowego decydującego o możliwości założenia pozabankowej firmy pożyczkowej. Ważnym elementem oferty tych firm okazało się radykalne zmniejszenie biurokracji, np. nie zawsze jest wymagane zaświadczenie BIK (Biura Informacji Kredytowej). Procedury załatwiania pożyczek skrócone zostały nawet do… kilku minut.

Zniknęły też pożyczkowe oferty „słupowe”. Na rynku zostały firmy najprężniejsze. Jednak istota tej „rewolucji” niekoniecznie polegała tylko na wprowadzeniu nowego prawa i kontroli państwowych instytucji. Pozabankowe firmy pożyczkowe stworzyły alternatywę dla rozwoju nowych, zwłaszcza małych przedsiębiorstw, którym do tamtej pory banki niechętnie udzielały kredytów, albo nie udzielały ich wcale. 

Na dodatek firmy te zaczęły poszerzać ofertę o tak zwane szybkie pożyczki („chwilówki”) i pożyczki darmowe (pierwsza pożyczka w tej samej firmie pożyczkowej bez opłat i oprocentowania). Wprowadziły nowości marketingowe do tej pory nie praktykowane przez banki.

Banki poczuły się zagrożone

Szybko się okazało, że banki zaczęły tracić klientów, niejako przeżytkiem, stały się dotychczasowe, żelazne zasady dotyczące kredytów, a pożyczek dla firm się raczej nie udzielało. 

Nie minęło dużo czasu i w oferta bankowa zaczęła się dywersyfikować i to niemal lawinowo. Zaczęły się pojawiać propozycje tak zwanych „chwilówek”, czyli szybkich kredytów i oczywiście pożyczki dla firm, z rozliczenia których przedsiębiorca nie musi już się zbytnio tłumaczyć. Pojawiły się wreszcie pożyczki dla firm.